in

OMG LOL

POPEK: Jak wygram ze „Strachem” to pójdę w melo i w Wigilię będę tak zniszczony jak nigdy!

„Popek” udzielił ostatnio bardzo szczerego wywiadu Hubertowi Kęsce z portalu sporteuro.pl, w którym opowiada m.in. o tym, jak KSW zmieniło jego życie.  Przeczytajcie sami!

Ani przed walką z Burneiką, ani przed walką z Mariuszem niczego sobie nie strzeliłem. Nie chodzę pijany, naćpany. Ja ciężko trenuje, tak jak reszta zawodników. Fakt faktem, walnę sobie coś tam raz na miesiąc. Jak każdy gdzieś pójdę, wypiję parę piw, butelkę whisky, cokolwiek. Poza sezonem się najebię. Gdy jest taka okazja jak roast, nie wiem, urodziny mojej dziewczyny. Coś specjalnego. Wtedy pierwszy będę śpiewał sto lat. Obiecuję wam, że jeszcze nieraz zobaczycie mnie pijanego na Sylwestra, dobrze bawiącego się na koncertach. Ale już nie łoję od poniedziałku do piątku. Przepraszam. Od poniedziałku do niedzieli.

Prowadziłem życie typowego artysty. Który melanżuje, nagrywa, melanżuje i nagrywa. Porusza się tylko w tych rejonach.

Nie ma co gadać, KSW uratowało mi dupsko. Naprawdę. Przez osiem miesięcy w roku chodzę jak zegarek.

Do swojej pierwszej walki Mikołajuw przygotowywał się pod okiem Marcina Różalskiego. Po walce zawodnicy wymienili ze sobą trochę nieprzyjemnych słów. Krążyć zaczęły pogłoski, że na treningach „Popka” pokonywały nawet dzieci. Jak teraz odnosi się on do tych słów?

Zwykła złośliwość. Jakie dzieciaki? Ja tam nie trenowałem z dziećmi, tylko z jego sparingpartnerami. Także, o jakich dzieciach my mówimy?

Ja przygotowuję się podobnie jak Mariusz Pudzianowski – pod galę, a nie pod konkretnego przeciwnika. MMA to kontuzjogenny sport, wszystko może się wydarzyć. Zresztą, rozmawiałem ostatnio z Mariuszem. „Paweł, zobaczysz. Ja w trzeciej rundzie walki z Silvą nie miałem kompletnie siły, a jestem w tym już 8 lat. Ty dopiero wróciłeś po wielkich baletach…” – mówił. „Zobaczysz, będzie ci się wydawało, że jesteś przygotowany, ale ciało nie będzie ci chciało oddać tego, co robisz na treningach„.

Mariusz to był parowóz, lokomotywa. Przepotężny, 150 kilo samego mięśnia. Bardzo ciężko to dotlenić. Ja też zostałem skaleczony przez siłownię, ale ważę jednak 30 kilogramów mniej, łatwiej mi zrobić kondychę. Chociaż także  duszę się powietrzem. Walczę z moim przeciwnikiem, ale przede wszystkim ze swoimi słabościami, brakiem tlenu… Nie ma czym oddychać? Trudno, musisz iść i walczyć. Ostatkiem sił, do końca. Pokazać charakter.

Popek zapowiada że po walce będzie miał wielkiego kaca po wielkim melanżu który szykuje!

Jak wygram i pójdę na imprezę, to uwierzcie mi, na Wigilię będę tak zniszczony, będę miał takiego kaca, że koniec. Ale muszę na to wszystko zasłużyć. To będzie mój odpał, nawet dwudniowy. Później jadę na wakacje z rodziną i wracam do treningów. Półtora miesiąca luzu i znów przygotowania.

źródło: mmarocks.pl

Ten post został stworzony przy użyciu naszego systemu dodawania Virali Dodaj swojego Virala!

loading...
Komentarze

Podbij Virala!

799 points
Upvote Downvote

Total votes: 0

Upvotes: 0

Upvotes percentage: 0.000000%

Downvotes: 0

Downvotes percentage: 0.000000%

Dobre pieniądze do zgarnięcia! Jeśli go widziałeś zarobisz 30 tyś zł…

Tomasz Oświeciński zarobił grube pieniądze! Zobacz ile wydał kasy na samochód…